Historia i wartości firmy Korana, czyli rodziny z pszczołami silnie związanej.
O początkach pasji do miodu, z której powstała firma Korana opowiadają Pani Nadia Nicpoń oraz Pan Henryk Nicpoń - nestorzy rodziny.

Naturalne, pszczele kosmetyki.

- O FIRMIE -

Francuskie początki – opowiada Pani Nadia

Mój dziadek Franciszek na początku lat 20-tych XX wieku wyemigrował wraz z rodziną do pracy w kopalni do Francji. Licząc na lepsze warunki życia, osiedlili się w Marsylii, dzielnicy Gardan. Liczna Polonia stworzyła na miejscu swą ”małą ojczyznę”, w której działały zespoły artystyczne, szkoły, kościoły i sklepiki.

„Kto ma pszczoły ma świat wesoły”

Pomimo bardzo trudnych warunków życia, dziadek Franciszek zawsze dbał o zdrowie swojej rodziny. Założył małą, przydomową pasiekę. Miód z francuskich łąk był lekiem na wszystko. Dziadek mawiał „kto ma pszczoły ma świat wesoły”. Zamiast cukierków dzieci dostawały kawałek plastra miodu do żucia, mleko z miodem przy przeziębieniach, a smak przechowywanych w spiżarni pysznych, suszonych owoców w miodzie, wspominam do dziś. Nalewka propolisowa była lekiem na wszystkie dolegliwości i skaleczenia.

Mężczyźni sporządzali miód pitny, który był ich ulubionym trunkiem ku pokrzepieniu serc. Byliśmy zdrowi i wdzięczni otaczającej nas przyrodzie, która ratowała nas bezinteresownie wszystkim, czym mogła.

Kilkuletnia Nadia Nicpoń.
Kilkuletnia Nadia Nicpoń.
Powrót Polonii (wśród nich rodzina Nadii) z Francji do ojczyzny po II wojnie światowej.
Powrót Polonii (wśród nich rodzina Nadii) z Francji do ojczyzny po II wojnie światowej.

Lawenda i miód

W okolicy Marsylii dominował zbiór miodu lawendowego, którego wcześniej nie znał. Od jednego z zaprzyjaźnionych pszczelarzy dostał nawet cenny starodruk „Kompendium nauki pszczelarstwa ogrodowego” z 1784 roku z niezwykle ciekawymi rycinami i opisami.

Po wojnie wróciliśmy do ojczyzny, osiedlając się w ukochanych Soborzycach, gdzie dziadek założył małą pasiekę. Nigdy nie zapomnę zapachu pól i łąk okolicznych lasów. Zawsze ciekawił mnie świat flory i fauny. Dziadkowie wpoili mi, że ludzie są współzależni ze światem roślin i zwierząt.

„Kto ma pszczoły ma świat wesoły”

Pomimo bardzo trudnych warunków życia, dziadek Franciszek zawsze dbał o zdrowie swojej rodziny. Założył małą, przydomową pasiekę. Miód z francuskich łąk był lekiem na wszystko. Dziadek mawiał „kto ma pszczoły ma świat wesoły”. Zamiast cukierków dzieci dostawały kawałek plastra miodu do żucia, mleko z miodem przy przeziębieniach, a smak przechowywanych w spiżarni pysznych, suszonych owoców w miodzie, wspominam do dziś. Nalewka propolisowa była lekiem na wszystkie dolegliwości i skaleczenia.

Mężczyźni sporządzali miód pitny, który był ich ulubionym trunkiem ku pokrzepieniu serc. Byliśmy zdrowi i wdzięczni otaczającej nas przyrodzie, która ratowała nas bezinteresownie wszystkim, czym mogła.

Z miłości do pszczół – opowiada Pan Henryk

Moja rodzina pochodzi z wsi Panki pod Częstochową. Ojciec Józef zajmował się rolnictwem, lecz od zawsze jego dodatkowym zajęciem była hodowla pszczół. W tamtych czasach pszczelarze byli otoczeni głębokim szacunkiem, a sam miód w okresie wojny był używany również jako środek płatniczy. Dziadek opowiadał nam ciekawe historie o pszczołach. Mówił, że dobry pszczelarz „rozmawia” ze swoimi pszczołami, a historia pszczół jest starsza od historii człowieka. Jego celem było wzbudzenie w nas szacunku i miłości do pszczół. Porównywał ich pracę i zachowanie do ludzi. Mówił, że ul funkcjonuje jak zgodna rodzina.

„Jedna pszczoła bowiem jest niczym,
cząstką tak małą, że całkiem pozbawioną
znaczenia, natomiast razem z innymi
jest wszystkim.
Bo razem tworzą rodzinę”

Słowa te często porównywał z naszą rodziną.

Pan Henryk
Pan Henryk
Nadia w czasie pamiętnych wakacji w Chorwacji w dorzeczu Korany.
Nadia w czasie pamiętnych wakacji w Chorwacji w dorzeczu Korany.

Chorwacka inspiracja, polskie produkty – opowiadają Pani Nadia oraz Pan Henryk

W latach 80-tych wraz z dziećmi pojechaliśmy pierwszy raz do Chorwacji. Zakochaliśmy się w tym kraju i w ludziach. Podczas kolejnego zwiedzania Chorwacji, zauroczeni nieskazitelną i piękną przyrodą regionu Korana, zrodził się w nas pomysł utworzenia firmy produkującej kosmetyki na bazie produktów pszczelich.

Kielich Higiei, czyli odradzające się zdrowie

W 1993 roku założyliśmy firmę o nazwie Korana. W tym samym czasie zaprzyjaźniona graficzka w prezencie opracowała nam logo firmy, któremu wierni jesteśmy do dziś.

Logo firmy przedstawia kielich Higiei, będący symbolem odradzającego się zdrowia, którego konstrukcję stanowią woskowe filary. Obrazują one fundamenty idei firmy, która łączy współczesną wiedzę o kosmetologii z tradycją i bogactwem

Początki – jak to zwykle bywa – były bardzo trudne. Budowaliśmy wszystko od podstaw, nie mając żadnego zaplecza. Startowaliśmy z niewielką liczbą produktów. Naszą pierwszą serią była seria „na bazie naturalnego wosku pszczelego”, której receptury były częściowo zaczerpnięte z ze starych zbiorów „Kompendium nauki i pszczelarstwa ogrodowego”. Ze względu na prośbę naszych stałych klientów i nasz sentyment do tych produktów, mimo ogromnej rewolucji w kosmetologii, receptury i nazwy tej serii zostały prawie nie zmienione.

W między czasie Nadia ukończyła studia na Wydziale Mikrobiologii Lekarskiej na Uniwersytecie Łódzkim i pogłębiając wiedzę o nowoczesnej kosmetologii, skończyła także studia podyplomowe z tej dziedziny na Politechnice Łódzkiej. Tworzenie receptur stało się jej pasją.